sobota, 1 lutego 2014

Photo Book Challenge | Dzień #1

Photo Book Challenge to wyzwanie, na które natknęłam się na pewnym blogu i pomyślałam, że też spróbuję wziąć w nim udział. No bo - czemu nie?

Wyzwanie polega na robieniu zdjęć, które codziennie zamieszczamy na blogu, a ich tematyka może być bardzo różnorodna, byle była związana z książkami.

Więc... TADA!


Dzień pierwszy: przedstaw się.

Mam na imię Ania i jestem straszliwym molem książkowym. Studiuję polonistykę ze specjalnością edytorską i mam fisia na punkcie typografii. W przerwie miedzy nauką, a czytaniem zajmuję się głównie nagrywaniem recenzji, uczeniem innych angielskiego, graniem na gitarze, robieniem na drutach i rozwijaniem swoich licznych obsesji. A ponieważ zwykle robię zdjęcia, zamiast do nich pozować, bardzo trudno znaleźć takie, na którym byłaby jakaś bardziej aktualna wersja mnie...

piątek, 24 stycznia 2014

[Projek E-publishing #6] Miodzie, jestem domem! - czyli o rzeczach prostych jak drut.



Kiedy byłam mała, tata znajdował bardzo dobry sposób, żeby móc w spokoju majsterkować i nie musieć zbytnio martwić się, że jego pociecha biega gdzieś bez opieki – zabierał mnie ze sobą do warsztatu, a tam czekała moja ulubiona deska i sterta gwoździ, a także dopasowany do moich możliwości młotek. Wyobraźcie sobie pięcioletnie dziecko, które godzinami, wciąż z tą samą werwą i zawzięciem wbija gwoździe w deskę i nawet nie piśnie, kiedy przypadkiem zamiast w gwóźdź trafi we własnego kciuka.

I można powiedzieć, że zostało mi to do dziś.



piątek, 10 stycznia 2014

[Projekt E-publishing #5] W tym roku...



Co prawda jest już dawno po Nowym Roku i ten nowy rok przestał już lśnić nowością jak jeszcze kilka dni temu, ale przecież nigdy nie jest zbyt późno aby zacząć rozmawiać o tym, co dopada w jakiś sposób każdego z nas. Palacze rzucają palenie, mniej aktywni fizycznie obiecują sobie, że od tej pory będą ćwiczyć, jeździć na rowerze, zapiszą się na squasha i będzie pięknie, i epicko.

A prawda jest taka, że…


piątek, 13 grudnia 2013

[Projekt E-publishing #4] Małe wielkie radości


Są takie rzeczy w życiu człowieka, które sprawiają, że niezależnie od okoliczności – życie jest na swój sposób piękne. Wiele rzeczy może pójść nie tak, człowiek może być zabiegany tak bardzo, że nie wie w co ręce włożyć; przyjaciele chcą naszej pomocy, rodzina ciągle zawraca nam głowę, pogoda za oknem jest nie taka jak byśmy chcieli, bo ani śniegu nie widać, ani mrozu, za to jest szaro-buro i ponuro, a do tego deszcz oraz jesienna depresja. Nic, tylko siąść i płakać. Święta zapasem, lista zakupów nie zrobiona, pomysłu na większość prezentów brak, po pracy czeka na nas stos w pralni i nic, dosłownie nic nie wskazuje na to, żeby mogło być lepiej. No, chyba że ktoś może sobie pozwolić na urlop lub ferie zimowe.

Są jednak w życiu takie rzeczy, które sprawiają, że człowiek cieszy się jak małe dziecko i uśmiech nie schodzi mu z twarzy na samą myśl. Dodają otuchy niczym światełko w tunelu, pozwalają oderwać się od rzeczywistości, odetchnąć. Odpocząć. I wrócić do zmagań z rzeczywistością. Każdy w życiu ma swoje małe, wielkie radości, a oto kilka moich.

 

piątek, 6 grudnia 2013

[Projekt E-publishing #3] 日本語 は すごい です ね?


Moje zainteresowanie Japonią sięga bardzo głęboko w przeszłość, w czasy kiedy miałam pięć lat (ale nie martwcie się, nie będę o tym wszystkim opowiadać), więc po prostu kiedyś musiał nastąpić taki moment, w którym zetknęłam się z anime i mangami. I nie mam tu na myśli tej chwili, kiedy nieświadoma faktu, że Pszczółka Maja, Muminki, Czarodziejka z księżyca, Yattaman i wszystkie sezony Dragon Balla to anime, czekałam na kolejne odcinki z niecierpliwością i każdy z nich oglądałam z zapartym tchem. Nie.  To zdecydowanie nie te czasy.